Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 sierpnia 2016

''IDEALNA'' MAGDA STACHULA - RECENZJA [PRZEDPREMIEROWO]


''Gdy przekracza się pewne granice, łamie normy, które dotychczas wskazywały nam drogę, otwiera się nowy rozdział w życiu, zeszyt z czystymi kartkami, który będzie zapisywany nowymi historiami, ręką innego już człowieka''


Anita i Adam to młode, z pozoru idealne małżeństwo. Ona piękna, on przystojny, oboje mają pieniądze, dobrą pracę i luksusowe mieszkanie. W ich życiu brakuje jedynie dziecka, o które od dwóch lat bezowocnie się starają, co doprowadza Anitę na skraj depresji, a Adama niemogącego już wytrzymać ze swoją oschłą małżonką zmusza do szukania spokoju poza domem. Nie ma pojęcia, że ulubionym zajęciem jego ukochanej, która już prawie nie wychodzi z domu, jest obserwowanie ludzi z różnych części świata przez kamery miejskie. Anita ma swoich ulubieńców, których obserwuje każdego dnia. Nie wie jednak, że jest ktoś kto obserwuje i ją, snując plan, który już wkrótce ma wprowadzić w życie.

Za powieść ''Idealna'' pewnie nigdy bym się nie zabrała, gdyby nie pewien mail, którego kilka dni temu odebrałam. Zawierał on w sobie pewien zakład, który tak się składa, że przegrałam. Miałam przeczytać książkę, a jeśli mi się ona nie spodoba, to w ramach wynagrodzenia za stracony czas dostanę czekoladę. Jako kobieta, oczywiście nie mogłam się oprzeć darmowej pokusie słodkości. Muszę jednak przyznać, że czytanie tej książki, sprawiło mi tyle przyjemności, że ja już nawet tej czekolady nie potrzebuję.

Historia zawarta w powieści Magdy Stachula nie wciągnęła mnie wcale od pierwszych stron. Wręcz przeciwnie, nie miałam wcale ochoty jej czytać, co chwilę odkładałam ją na bok, zajmując się innymi rzeczami. Po przebrnięciu przez pierwsze sto stron, zdałam sobie sprawę, że nie wiem kiedy dobrnęłam do trzysetnej strony, a następnie do samego końca.
Akcja w książce nie płynie szybko. Autorka stworzyła jednak klimat pełen napicia, co wynagradza nam brak nagłych zwrotów akcji, bo mimo, że niektórych rzeczy można się prędko domyślić, łącząc koniec z końcem, to nie sposób jest się nudzić.

Nie chcę wam tutaj niewiadomo jak zachwalać i streszczać książki, bo nie o to w tym chodzi. ''Idealna'' nie jest typowo kobiecą literaturą, dzięki czemu każdy znajdzie w niej coś dla siebie. Poza wątkiem kryminalnym, który nie jest przesadzony, i tak naprawdę rozwija się dopiero po połowie książki, w ''Idealnej'' poruszane są tematy depresji, zdrady oraz zemsty.

Jeśli szukacie książki, którą szybko się czyta, lubicie kobiece (nie tylko) thrillery, albo po prostu szukacie dobrej książki, to serdecznie polecam wam sięgnąć po ''Idealną''.


8/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Znak Liternova.

środa, 8 czerwca 2016

''SIEDEM MINUT PO PÓŁNOCY'' PATRICK NESS - RECENZJA


''Opowieści to dzikie stworzenia. Gdy je uwolnisz, kto wie, jakiego spustoszenia mogą narobić.''

Mam dziś dla was recenzję książki, która całkowicie mnie pochłonęła. Trzymała mnie przy sobie, i nie chciała puścić, aż do samego końca. To jedna z takich historii, którą czytamy z zapartym tchem, analizujemy dokładnie to co jest w niej napisane i kiedy zamkniemy ją, po przeczytaniu ostatniej strony, wiemy już, że nie raz, będziemy do niej wracać. 

Conor jest młodym chłopcem, który co noc boryka się ze strasznym koszmarem, po którym budzi się z krzykiem. Pewnej nocy, po przebudzeniu dostrzega on za oknem potwora. Przerażającego, ogromnego potwora, którego się nie boi, ponieważ nie jest to potwór jakiego się spodziewał - ten z jego koszmarów. Stwór nie przyszedł bowiem do niego po to, by zrobić mu krzywdę. Może się jednak okazać, że chce on czegoś zdecydowanie bardziej niebezpiecznego - prawdy.

''Siedem minut po północy'' to książka do której przeczytania zachęcił mnie zwiastun filmu na który przypadkiem natrafiłam. Cudowny głos którego użyczył Liam Neeson tak zapisał mi się w pamięci, że kiedy czytałam zdania wypowiadane w książce przez Potwora, w głowie miałam jego głos. 
Patrick Ness stworzył cudowną opowieść na podstawie pomysłu Siobhan Dowd, dla której na pierwszych stronach możemy znaleźć dedykację. Ciemne i mroczne ilustracje autorstwa Jima Kaya ( tak, tego od ilustrowanej wersji Harrego Pottera) nie tylko dopełniają całą książkę, one ją współtworzą. 

Spodziewałam się pięknej i wartościowej opowieści, która na długo pozostanie w mojej pamięci i nie będzie chciała z niej wyjść. Dostałam dokładnie to, a nawet jeszcze więcej! Jest to historia, z którą moim zdaniem powinien zapoznać się absolutnie każdy.
Patrick Ness zawarł w niej tyle cudownych i wzruszających niedopowiedzeń oraz mądrych i oszczędnych zdań, co czynią tę książkę niepowtarzalną i ponadczasową. 

Nie będę już nic więcej o niej pisać. To naprawdę krótka historia opowiadająca o życiu i stracie, po którą sami powinniście sięgnąć. Nie gwarantuje wam, że pokochacie ją tak bardzo jak ja to zrobiłam, ale jestem pewna, że nie ma na tym świecie osoby, która jest w stanie powiedzieć, że jest to książka, jak każde inne, nic nie wnosząca do życia. Jeśli kogoś takiego spotkacie, to przyślijcie go do mnie, ja z nim zrobię porządek.

''Dalej, weź tę historię i pędź przed siebie. Narozrabiaj.''

10/10


wtorek, 24 maja 2016

''SIMON ORAZ INNI HOMO SAPIENS'' BECKY ALBERTALLI - RECENZA



''Ludzie rzeczywiście są jak domy o wielkich pokojach i mikroskopijnych oknach. Może to i dobrze, bo dzięki temu nie przestajemy siebie zaskakiwać.''



Simon Spier to zwyczajny szesnastoletni uczeń szkoły średniej, otoczony gronem bliskich mu przyjaciół i kochającej rodziny. Jednak w momencie, gdy jego konto mailowe trafia w niepowołane ręce, a tajemnica o jego homoseksualizmie może wyjść na jaw przed całą szkołą, Simon zmienia zdanie co do tego, że dramaty mają miejsce jedynie na scenie teatralnej. Kiedy staje się ofiarą szantażu, najgorszy okazuje się fakt, że przez ujawnienie informacji skrywanych w jego korespondencji, pokrzywdzony zostanie również Blue, chłopak, z którym Simon od kilku miesięcy wymienia maile nie znając jego tożsamości.
Simon staje przed nie lada wyzwaniem. Niechętny do jakichkolwiek zmian, zostaje zmuszony do wywrócenia swojego spokojnego dotychczas życia do góry nogami, albo szantażysta zrobi to za niego.
Życie jednak samo zaczyna się komplikować, wśród przyjaciół Simona rodzą się konflikty, jego korespondencja z cudownym chłopakiem z dnia na dzień robi się coraz gorętsza, a nasz bohater musi znaleźć najlepsze wyjście z sytuacji w której się znajduje, unikając przy tym kompromitacji i nie zrażając do siebie przyjaciół.

Muszę się wam przyznać, że nigdy z własnej woli nie kupiłabym tej książki i nie pomyślałabym nawet, że ją przeczytam. Pewnie gdyby nie Epikbox, to nawet nie miałabym dziś nawet pojęcia, że w czerwcu będzie ona miała swoją premierę w Polsce. Pewnie któregoś dnia, znalazłabym się zupełnie przypadkiem w jakiejś księgarni i zobaczyła ją stojącą na półce. Przeczytałabym opis z tyłu i pomyślała, że to chyba nie dla mnie, odłożyła z powrotem na miejsce i wyszła ze stosikiem innych książek.
Jednak kilka dni temu, przywędrowała ona do mnie razem z tym magicznym książkowym pudełkiem i wiecie co? Jestem zachwycona! Naprawdę nie przesadzam, ta książka jest tak urocza i zabawna, że mimo przeczytania jej chwilę temu, już mam ochotę zrobić to po raz kolejny. Ogromnie się cieszę, że tak bardzo się co do niej pomyliłam.

To nie jest kolejna książka, z pokrzywdzonym przez los bohaterem, samotnym na świecie i borykającym się z okropnymi problemami. Simon wiedzie normalne, spokojne życie. Mamy tutaj do czynienia, ze sporą ilością postaci i wierzcie mi na słowo, ale po raz pierwszy od bardzo dawna spotykam się z książką, w której uwielbiam każdą postać bez wyjątku. Nawet przysłowiowy ''czarny charakter'' jest skonstruowany tak, że nie możemy go tak całkowicie znienawidzić.
Simona nie sposób nie pokochać od pierwszych stron. Jest tak zabawny i prawdziwy, że automatycznie wylądowała na mojej liście ulubionych książkowych bohaterów. W trakcie czytania kolejnych rozdziałów, obserwujemy jak jego uczucie do Blue rośnie, a tym samym sprawia to, że i my powoli się w nim zakochujemy.

Becky Albertalli stworzyła wspaniałą opowieść o dojrzewaniu, pierwszej miłości i wychodzeniu z szafy, bez przerysowywania. Czytając jej książkę, mamy wrażenie, że wszystko co dzieje się na kartkach, mogłoby równie dobrze wydarzyć się gdzieś obok nas. To właśnie czyni tę książkę tak wyjątkową i sprawia, że chętnie będziemy wracać do tej lekkiej historii nie raz.


''Blue mówił o oceanie oddzielającym ludzi. I że w tym wszystkim chodzi o to, by znaleźć brzeg, do którego warto będzie dopłynąć.''



8/10



Książka znaleziona w Epikboxie.


środa, 27 kwietnia 2016

''BEZ SŁÓW" MIA SHERIDAN - RECENZJA


''Byłem za głupi żeby cię wyśnić, Bree, a jednak się pojawiłaś. Jakim cudem? Kto wyczytał w moich myślach, czego pragnę, gdy nawet ja sam nie zdawałem sobie z tego sprawy?''


Bree Prescott to atrakcyjna młoda dziewczyna, która po tragedii jaka ją dotknęła postanawia spakować się i wyjechać najdalej jak to tylko możliwe. Takim oto sposobem trafia ona do spokojnego miasteczka Pelion, położonego nad malowniczym jeziorem, które z jednej strony jest uśpionym miasteczkiem, natomiast na przeciwnym brzegu tętniącym życiem miejscem wypoczynkowym. Na miejscu prawie natychmiast spotyka miłość swojego życia. Nie jest to jednak grecki bóg, mający setki adoratorek czy też będący stałym bywalcem miejskich klubów. Archer jest odrzuconym przez społeczeństwo wyrzutkiem, żyjącym samotnie w leśnej chatce odziedziczonej po wuju. Pierwsze spotkanie tych dwojga nie jest więc typowe, a on nie zaprasza jej z miejsca na randkę i nie obsypuje komplementami. Jednak Archer, mimo że nie odzywa się ani słowem, niemalże błyskawicznie sprawia, że serce Bree zaczyna bić szybciej na samą myśl o nim.

Spodziewałam się po tej książce czegoś totalnie innego niż w romansach, które czytałam do tej pory, nie było ich może jakoś specjalnie dużo, ale co nieco już o tym wiem. Miała to być historia przedstawiona do góry nogami, gdzie to mężczyzna jest nieudacznikiem i totalnym życiowym fajtłapą, a kobieta miała być niesamowicie silna i niezależna. Poczułam się więc trochę oszukana, gdy praktycznie na pierwszych stronach dowiaduję się, że Bree jest pokrzywdzona przez los i samotna. No dobra, może rzeczywiście trochę się czepiam, ale to miało odchodzić od schematów, a nie je powielać, a moim zdaniem tak właśnie się dzieje. Na kolejnych stronach dowiadujemy się, że główną bohaterkę uwielbia każdy kto ją tylko spotka na swojej drodze, okazuje się, że nie wiadomo jak miasteczko do tej pory mogło żyć bez jej pomocy, a wszyscy mężczyźni jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki się w niej zakochują, jednak ona oczywiście wybiera tego który jako jedyny, nie wygląda na zainteresowanego jej osobą. Czy to brzmi dla was jak coś nowego? Nie, no właśnie.


Teraz może skończę narzekać i przejdę do mojej ulubionej części książki, a mianowicie do Archera. Przyznam szczerze, że z takim bohaterem, nie miałam jeszcze do czynienia. Archer to chłopak w którym nie sposób się nie zakochać. Mimo, że przez sytuacje w jakiej się znajduje, budzi w czytelniku współczucie, to nie jest on nieudacznikiem. Został bezpodstawnie odrzucony przez społeczeństwo, ze względu na swoją ''inność'', nic więc dziwnego, że sobie z tym nie radzi. Poznanie Bree, sprawa że odkrywa on w sobie nieznane dotąd cechy, otwiera się na świat oraz daje ludziom drugą szanse, oczekując od nich tego samego. Wciąż jednak trzyma głęboko w sobie tajemnice, którymi nawet z ukochaną, nie chce się dzielić.


Mimo, że nie dostałam do końca tego, czego oczekiwałam, to to co zastałam w ''Bez słów'', wcale mnie tak do końca mnie rozczarowało. Książka wzbudza w czytelniku wiele emocji i sprawia, że jak najszybciej chcemy dowiedzieć się o dalszych losach bohaterów. Przyczepię się jeszcze tylko do kilku ostatnich rozdziałów, które moim zdaniem były zbędne. Jest to jednak tak ciepła i urocza opowieść, że ciężko byłoby mi tylko i wyłącznie na nią narzekać. To wspaniała historia o tym, że miłość potrafi skłonić człowieka do przełamania własnych barier i słabości, a do wyznania prawdziwych uczuć nie potrzeba ani słowa.



''Przyniosłeś ciszę, najpiękniejszy dźwięk jaki słyszałam, bo cisza była tam, gdzie byłeś ty. A teraz zabrałeś ją ze sobą. I wszystkie hałasy, wszystkie dźwięki świata, nie są na tyle głośne, żeby przebić ból złamanego serca.''


''Bez słów'' Mia Sheridan - 7/10



Instagram